← Poradniki

Straty w sklepie: gdzie uciekają pieniądze i jak je liczyć co dzień

O stratach dowiadujesz się zwykle raz na kwartał, z inwentaryzacji, w postaci jednej liczby. Ta liczba mówi, ile zniknęło, i nie mówi nic o tym, co, kiedy i dlaczego. A tylko to da się naprawić.

Cztery źródła strat, które wyglądają tak samo w raporcie

W inwentaryzacji wszystkie cztery sumują się do jednej liczby. Żeby je rozdzielić, trzeba liczyć straty w dniu, w którym powstają.

Pięć minut dziennie zamiast dnia raz na kwartał

Spis strat na koniec zmiany to krótka lista: co zeszło z półki do kosza albo do zwrotu, ile sztuk, z jakiego powodu. Pieczywo z wczoraj: 11 sztuk. Jogurt po terminie: 4. Rozlany sok: 1. Trzy minuty. Robi to osoba zamykająca zmianę, bo ona właśnie to wyrzuca.

Po tygodniu masz coś, czego inwentaryzacja nie da nigdy: powtarzalność. Jeśli pieczywo z poprzedniego dnia to codziennie dziesięć sztuk, to nie jest strata, tylko błąd w zamówieniu, i naprawia się go jednym ruchem w zamówieniu na jutro. Jeśli jogurty schodzą po terminie w środy, to dostawa w poniedziałek jest za duża albo ktoś wykłada nowe przed starymi.

Trzy zasady, żeby spis był prawdziwy

Co z tego wynika dla zamówień

Najwięcej strat w małym sklepie nie powstaje na półce, tylko w zamówieniu, kilka dni wcześniej. Dzienny spis pokazuje, które pozycje zamawiasz za dużo, i to jest jedyny moment, w którym strata zamienia się w decyzję. Inwentaryzacja raz na kwartał pokazuje tylko rachunek.

Jak to wygląda u nas

W Zaplecze.app protokół strat to lista Twoich pozycji, którą załoga wypełnia w telefonie na koniec zmiany, a właściciel widzi sumy dzienne i to, która pozycja powtarza się najczęściej. Rano przychodzi raport z najwyższą stratą dnia. Można to obejrzeć na demo bez zakładania konta.

Ogarnij sklep z telefonu - zamiast z Excela

Grafik, który układa się sam, zadania ze zdjęciami sprawdzane przez AI, koszty załogi i straty - w jednej aplikacji.